Obudziłam się w swoim nowym pokoju.
- Co to za miejsce...?- zapytałam się samej siebie. Podniosłam się i
przypomniało mi się wszystko co się działo dotychczas. Westchnęłam
cicho. Spojrzałam na zdjęcie z moją rodziną, która zginęła z ręki
wampirów. Przez całe dotychczasowe życie byłam odrzucana przez
wszystkich. Nikt mnie nie potrzebował. Byłam wyrzutkiem. Po śmierci
rodziców został tylko mój starszy brat, ale dla niego byłam tylko
ciężarem. Chciałam to zmienić pod pretekstem przeprowadzki i zmiany
szkoły. Wstałam z łóżka myśląc o tym, że znowu nikt mnie nie zauważy...
Poszłam do łazienki by się ubrać oraz trochę ogarnąć się. Potem skierowałam się do kuchni gdzie zjadłam byle jakie śniadanie (jedna
kanapka). Niewyspana wzięłam i zarzuciłam plecak na jedno ramię i wyszłam z pokoju. Szybkim krokiem poszłam w stronę akademii. Kiedy tam
doszłam z trudem mogłam wyczuć jakiegoś basiora, ale w końcu się udało.
Był nim jakiś chłopak o czerwonych włosach. Podeszłam nieco bliżej.
Okazało się, że był otoczony różnymi dziewczynami.
- Jezu... Jaki on popularny...- przez chwilę przyglądałam mu się.
Niespodziewanie nasze oczy się spotkały. Nadal mu się spokojnie
przypatrywałam.
Thomas?
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz