Długo żyłam sama, praktycznie od dwóch lat mieszkam w małej klitce, jeden pokój, kuchnia i łazienka. Pomimo tak długiego czasu i tak nie czuje się tutaj jak w domu. Dlaczego? Sama nie wiem, może dlatego, że otaczają mnie idioci, moi sąsiedzi myślą tylko o tym żeby się napić i iść spać, na początku mnie to bawiło, uwielbiałam ich denerwować, jednak z czasem ta zabawa zaczęła mnie nudzić. Pracowałam w różnych miejscach, w końcu jakoś musiałam opłacić czynsz i nie żyje samym powietrzem. Wszystko się zmieniło kiedy dostałam list. Było to powiadomienie, że dostałam się do jakieś Akademii, tylko jak to jest możliwe, skoro nie składałam żadnych papierów? Od razu chwyciłam za telefon i zadzwoniłam tam, myśląc, że może moi kochani sąsiedzi robią sobie ze mnie żarty, albo że to zwykła pomyłka. Jednak okazało się, że to szkoła specjalna, dla takich jak ja. Miałam wybór siedzieć tutaj i dalej nic nie robić ze swoim życiem, albo jechać w nieznane i odmienić je. Wybrałam to drugie. Po 5 godzinach jazdy autobusem w końcu dojechałam na miejsce. Budynek na pierwszy rzut oka wyglądał normalnie, nie było w nim nic nadzwyczajnego. Jednak w środku od razu dało się wyczuć niecodzienną atmosferę. Nie taką jak panuje na mieście, to było coś innego, lepszego. Podeszłam do starszej kobiety przy biurku, która dała mi plan lekcji oraz klucze do mojego pokoju i kilka książek, po resztę miałam zgłosić się później. Szłam zapakowana nie widząc gdzie idę, oczywiście moje szczęście jest tak ogromne, że na kogoś wpadłam. Wszystko wyleciało mi z rąk, a ja przeklęłam pod nosem, odgarniając z twarzy kosmyk czerwonych włosów
- Patrz jak łazisz! - warknęłam nawet nie zastanawiając się kto swoi naprzeciwko mnie - Tak trudno zauważyć, że ktoś idzie?! - Cóż jeśli wszyscy tutaj są tacy to mój pobyt tutaj będzie bardzo długi.
(Ktoś? :3)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz