piątek, 5 czerwca 2015

Od Sory Cd. Taigi

Lekcje…
W sumie to jestem do nich przyzwyczajona. Od najmłodszych lat rodzice załatwiali mi najlepszych specjalistów. Wszystko co słyszałam tutaj, wiedziałam już dawno. Sztuki walki to jednak coś innego.
Kto w końcu nie lubi porządnie komuś dokopać?
Hala robiła lepsze wrażenie niż myślałam. Cała wyłożona matami z miejscem na manekiny i broń, jeśli można tak nazwać gumowe mieczyki. Czymś takim biłam się mając 2 latka.
Nauczyciel wydawał się być niedoświadczony i… napalony. Na każdą z nas patrzył z dziwnym błyskiem w oku. Rozgrzewaliśmy się przez 15 minut, a potem zwykła nawalanka w powietrze. Dopiero po tym zaczęło robić się ciekawie.
Zostaliśmy dobrani w dwójki, a poleceniem było: bijcie się.
Będąc w dwójce z Taigą nie przewidywałam zbyt dużych problemów, oceniając nasze zdolności na podobne. To nauczyciel był największym problemem. Oparł się o ścianę blisko nas i komentował każdy krok. Gdy widział potrzebę nie powstrzymywał się przed poprawianiem nas poprzez kontakt fizyczny, którego było jak dla mnie trochę za dużo…
<Tai?>

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz