Lekcje…
W sumie to jestem do nich przyzwyczajona. Od najmłodszych lat rodzice
załatwiali mi najlepszych specjalistów. Wszystko co słyszałam tutaj,
wiedziałam już dawno. Sztuki walki to jednak coś innego.
Kto w końcu nie lubi porządnie komuś dokopać?
Hala robiła lepsze wrażenie niż myślałam. Cała wyłożona matami z
miejscem na manekiny i broń, jeśli można tak nazwać gumowe mieczyki.
Czymś takim biłam się mając 2 latka.
Nauczyciel wydawał się być niedoświadczony i… napalony. Na każdą z nas
patrzył z dziwnym błyskiem w oku. Rozgrzewaliśmy się przez 15 minut, a
potem zwykła nawalanka w powietrze. Dopiero po tym zaczęło robić się
ciekawie.
Zostaliśmy dobrani w dwójki, a poleceniem było: bijcie się.
Będąc w dwójce z Taigą nie przewidywałam zbyt dużych problemów,
oceniając nasze zdolności na podobne. To nauczyciel był największym
problemem. Oparł się o ścianę blisko nas i komentował każdy krok. Gdy
widział potrzebę nie powstrzymywał się przed poprawianiem nas poprzez
kontakt fizyczny, którego było jak dla mnie trochę za dużo…
<Tai?>
piątek, 5 czerwca 2015
Od Sory Cd. Taigi
Wyślij pocztą e-mail
Wrzuć na bloga
Udostępnij w X
Udostępnij w usłudze Facebook
Udostępnij w serwisie Pinterest
Autor:
Anonimowy
Etykiety:
Sora
Subskrybuj:
Komentarze do posta
(
Atom
)
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz