czwartek, 4 czerwca 2015

Od Sanjany

Szłam ciemnym lasem, droga wiodła coraz bardziej w ciemność. Nagle usłyszałam że ktoś za mną idzie. Zaczęłam biec. Upadłam. Ten ktoś stał nade mną. Widziałam przenikającą czerwień oczu.
Obudziłam się zlana potem. Tylko sen.
Wstałam z łóżka i poszłam do kuchni się napić wody. Już nalewałam wody gdy usłyszałam pukanie w okno. Gdy się odwróciłam, nikogo nie było. Tylko na parapecie leżała jakaś koperta.
Wzięłam ją z okna niewiele myśląc o ostrożności i zapominając o wodzie, poszłam z tym do pokoju.
Był to list zaadresowany do mnie. Otworzyłam go i zaczęłam czytać. Że jaka akademia? nawet nie słyszałam o czymś takim. Ja wampir? Żart.
Następnego dnia rano spytałam tatę o co chodzi.
-Tak Sanjano, to prawda.-odparł. Był zmuszony opowiedzieć mi prawdę o naszej rodzinie i o mamie. Po opowieści nakazał mi się spakować.
Następnego dnia wyruszyliśmy w całodobową podróż do Akademii.
Oprócz listu, były tam wskazówki jak się dostać do szkoły i co robić po przyjeździe.
Miałam się stawić u wychowawcy który mi wszystko wyjaśni.
Po drodze nie rozmawiałam z tatą. Wpatrywałam się w krajobraz.
Dotarliśmy do dużego gmachu.
-to muszę iść do prof. Clausa-powiedziałam gdy wysiadłam z auta.
-poradzisz sobie?-spytał tata
-tak. to w końcu tylko szkoła.
Pożegnaliśmy się i weszłam do środka.
W recepcji skierowano mnie do odpowiednich drzwi.
Wychowawca przywitał się i dał mi plan lekcji, plan szkoły i klucz do pokoju.
Po dłuższym czasie trafiłam. Nie było tu jak w marzeniach no ale da się przyzwyczaić.
Rozpakowanie zostawiłam na następny dzień.
Chciałam zwiedzić okolice, więc wybrałam się do pobliskiego lasu. Powietrze dobrze mi robi. Szłam tak ścieżką aż ktoś wbiegł na mnie z impetem, wywracając siebie i mnie na ziemię.
-auć.-powiedziałam.

[ktoś ? ]

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz