-nie mam zamiaru paść Twoją ofiarą. To szczyt wszechświata-wykrzyknęłam zatrzaskując okno. Jak można być tak chamskim dla kogoś, kto nawet niczym nie zawinił. Nie rozumiałam tej dziewczyny, no ale najwyraźniej to ta natura...Lepiej unikać takich jak ona. nie chcę mieć kłopotów.
Rozpakowałam się do końca i postanowiłam iść poczytać na świeżym powietrzu. Chwyciłam "Wichrowe wzgórza" i wyszłam z pokoju. Skierowałam się za szkołę, gdzie widziałam ławki przy fontannie. Tam może być spokojnie, zero diabłów ani innych takich.
Przez najbliższą godzinę było rewelacyjnie spokojnie. Usłyszałam gdzieś w oddali jakieś krzyki. Odłożyłam książkę i poszłam w stronę skąd dobiegał dźwięk. Zobaczyłam dwie istoty które się o coś kłóciły. Nie wiedziałam kim są więc chciałam odejść.
-ej wampirzyco-krzyknął jeden. zatrzymałam się w pół kroku-tak o tobie mówię. podejdź-to było już milszym tonem.
Zawróciłam i podeszłam powoli do nich.
-może Ty powiesz. którego moc jest bardziej przydatniejsza.-powiedział.
-ale... ja nie znam waszych mocy.-odparłam.
-ja władam ogniem a on wodą.
-myślę że oba żywioły są dość niszczycielskie. ale moim przyjacielem zawsze była woda-powiedziałam.-nie znam się na mocy żadnej. ja jestem zwykłą adeptką.-skłoniłam głową i odeszłam. najwyraźniej im nie bardzo pomogłam skoro nadal się kłócili.
chciałam wrócić po książkę ale już ktoś siedział na ławce i ją czytał..
-ej to moja książka. precz z rękami demonie-powiedziałam odbierając moją własność denerwującej diablicy, która wzięła sobie za cel wkurzanie mojej osoby. Gdyby tak chociaż raz była miła zamiast uprzykrzania życia.
[Taiga wredoto?
]
Brak komentarzy :
Prześlij komentarz